Wywiad ze Zbigniewem Burzyńskim, Prezydentem Kutna

O przebudowie Placu Wolności, o mocnych stronach miasta i dokonywaniu mądrych wyborów zawodowych, ze Zbigniewem Burzyńskim, prezydentem Kutna rozmawia Beata Kozłowska

 

Beata Kozłowska: Panie Prezydencie, jak co roku spotykamy się w czasie Święta Róży po to, by porozmawiać o miejskich radościach i wyzwaniach. Święto Róży to czas szczególny, nie jest to przecież tylko święto kwiatów, ale przede wszystkim święto miasta i jego mieszkańców. Jakie są powody do świętowania w tym roku?

Zbigniew Burzyński, Prezydent Miasta Kutno: – Pierwszy i najważniejszy powód to rozwój gospodarczy. Kutno rozwija się dzięki temu, że nadal powstają nowe miejsca pracy. To gwarancja zadowolenia nie tylko dla miasta, ale przede wszystkim dla jego mieszkańców. Co pół roku sprawdzamy, jak wiele osób pracuje w kutnowskiej dzielnicy przemysłowej. Okazuje się, że – biorąc pod uwagę stan na dzień 30 czerwca 2018 roku – zatrudnionych jest tam prawie 9 tysięcy osób, czyli przez ostatnie pół roku przybyło tam prawie tysiąc pracowników. Kutno szczyci się dużą produkcją przemysłową. Z drugiej strony miasto pięknieje, powstają nowe inwestycje, choć w tym roku rzeczywiście te mniejsze, ale i te duże, oczekiwane przez mieszkańców i zmieniające przestrzeń miejską, powinny zostać rozpoczęte w niedługim czasie.

– Mieszkańcy doskonale wiedzą, że miasto pozyskało z funduszy europejskich dofinansowanie na przebudowę Placu Wolności, pytają jednak czasem, czy te pieniądze nie przepadną, jeśli budowa nie zostanie rozpoczęta w 2018 roku?

– Wszędzie są podobne problemy z realizacją inwestycji. Okazuje się, że na ten boom budowlany, który mamy w tej chwili w całej Polsce, jest zbyt mało firm realizujących takie zadania. Także w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Łódzkiego, gdzie podejmowano decyzję o przyznaniu nam dotacji na przebudowę Willi Troczewskiego i Placu Wolności, doskonale zdają sobie sprawę, że ceny robót i materiałów budowlanych są w tej chwili znacznie wyższe niż jeszcze dwa lata temu. Dlatego dopuszczalne są nawet zmiany projektów poprzez ograniczenie inwestycji, byle tylko pieniądze przeznaczyć, zgodnie ze złożonym wnioskiem, na rewitalizację miasta i rozliczyć do zakończenia obecnej perspektywy budżetowej UE.

Czy da się to zrobić?

– Tak. Zdecydowaliśmy się na urealnienie kosztorysu inwestorskiego dotyczącego przebudowy Placu Wolności. Dosłownie za kilka dni powinniśmy dostać nowe wyliczenia. Obowiązujący jeszcze w tej chwili kosztorys powstał w 2016 roku. Wiosną ubiegłego roku składaliśmy wniosek o dofinansowanie przebudowy, a w październiku 2017 pieniądze zostały nam przyznane. Ogłosiliśmy dwa przetargi, które nie zostały rozstrzygnięte, ze względu na zbyt wysokie ceny ofert w stosunku do kosztorysów z 2016 roku. Wtedy zadanie szacowane było na 22 miliony złotych, a składane oferty realizacji inwestycji są o około 10 milionów złotych wyższe. Dlatego zdecydowaliśmy się na urealnienie wyceny budowy i… nawet jeśli koszt zadania będzie większy, to i tak dofinansowanie unijne pokryje około 50-60% kosztów inwestycji. Trudno w tej chwili mówić o dokładnych wyliczeniach, ale gdy otrzymamy nowe kosztorysy będzie to już możliwe.

Przebudowa Placu Wolności jest bardzo potrzebna. W Kutnie mieszka sporo osób pamiętających czasy II wojny światowej i urodzonych tuż po wojnie, którzy już z opowieści rodziców – a w moim przypadku dziadków – pamiętają, jaką rolę spełniał Plac Wolności w czasie wojny. Często mówią, że pora wreszcie zamknąć tę część historii naszego miasta, by widok placu codziennie nie przypominał tamtych czasów. Z drugiej strony bardzo młodzi ludzie, na szczęście nie obciążeni tragedią historii, mówią: fajny ten kamienny murek. Jednak chyba pora, aby murek zbudowany w części z macew, a więc kamieni nagrobnych zniknął, z tego miejsca i by historia niemieckiego appelplatzu w Kutnie już się zakończyła.

– Moim zdaniem Plac Wolności powinien być rzeczywiście jak najszybciej przebudowany. Byłoby grzechem, gdybyśmy tego nie zrealizowali.

Czy miasto stać, na dołożenie pieniędzy do przebudowy?

– Tak. Budżet miasta zwiększa się z roku na rok, dochody własne miasta także. Obecnie przekracza on kwotę 250 mln zł. Trzeba wykorzystać dotacje unijne, bo prawdopodobnie tak korzystna dla Polski unijna perspektywa budżetowa nie zdarzy się już nigdy więcej. Zadłużenie Kutna, wbrew temu, co się czasem mówi, nie jest duże. Gdyby nie realizować żadnych inwestycji to spłata mogłaby nastąpić w ciągu kilku lat. Zadłużenie Kutna sięga w tej chwili około 19 %, czyli znacznie mniej niż w większości dużych miast i małych gmin. Inwestowaliśmy i inwestujemy – bo warto. Na zadania inwestycyjne pozyskaliśmy ponad 70 milionów złotych dotacji. Powtórzę jeszcze raz: byłoby grzechem, gdybyśmy tego nie wykorzystali.

Sama pamiętam, jak prawie 20 lat temu toczyła się batalia o to, czy ulica Królewska i Plac Piłsudskiego powinny być przebudowane ,,na kredyt”, a konkretnie przy pomocy pieniędzy z emisji obligacji miejskich. Poprzedni prezydent i rada miejska podjęli – jak pokazał czas – słuszną decyzję decydując się na taki krok i dziś o tamtym kredycie nikt nie pamięta, choć straszono, że będą go spłacać wnukowie i prawnukowie… A były to czasy, gdy bezrobocie było ogromne, o funduszach unijnych nikt nie myślał, a nawet fundusze przedakcesyjne wydawały się nierealnym marzeniem.

– Też uważam, ze dobrze się stało. Decyzje upiększające, a przede wszystkim poprawiające funkcjonalność miasta warto podejmować. Dlatego tak bardzo zależało mi na uzyskaniu dotacji na przebudowę Placu Wolności. Wszystkie dokumentacje i pozwolenia są już gotowe i można rozpoczynać realizację inwestycji. Być może, ze względu na wyższe koszty, przebudowa będzie trwała dłużej, ale jest to konieczna inwestycja. Urealniony kosztorys renowacji Pałacu Saskiego także przewiduje ceny znacznie wyższe niż w czasie, gdy składaliśmy wniosek o dofinansowanie. Ta modernizacja wymaga jednak wielu uzgodnień konserwatorskich, ale na pewno przyznane dotacje zostaną wykorzystane.

Miejmy więc nadzieję, że przebudowa Placu Wolności razem z Rynkiem Zduńskim szybko ruszy. Na pewno zwiększy to atrakcyjność miasta. A gdybyśmy mieli się zastanowić, jakie są najmocniejsze strony Kutna, to byłyby to…

– Zalety znamy wszyscy: miasto jest znakomicie położone i doskonale skomunikowane. Ale najważniejsza jest praca. Wskaźniki się nie mylą. Nadal mamy największy w województwie odsetek osób pracujących na tysiąc mieszkańców i wynika to z wyliczeń Głównego Urzędu Statystycznego. Praca to podstawa. Po drugie: mieszkania. Są budowane i dostępne: od mieszkań komunalnych i w formule TBS, aż po spółdzielcze i deweloperskie. Po trzecie edukacja – dzieci mają zapewnioną opiekę i kształcenie na dobrym poziomie od żłobka aż do szkół ponadpodstawowych. Nie brakuje też możliwości spędzenia wolnego czasu, jest szeroka oferta kulturalna, aquapark, są place zabaw, siłownie plenerowe… Miasto, poza tym, jest bezpieczne. Wszystko to sprawia, że Kutno ma wszelkie zalety małego miasta i niewiele wad, a dla wielu rodzin jest prawdziwą Małą Ojczyzną i dobrym miejscem na Ziemi.

To, że mieszkańcy czują się tu dobrze potwierdza fakt, że tak wielu z nas chętnie angażuje się w głosowanie w ramach Kutnowskiego Budżetu Obywatelskiego. Widzimy potrzeby, piszemy projekty, szukamy popleczników i chętnie głosujemy.

– Mieszkańcy są największą siłą Kutna. Wykorzystują potencjał miasta, pracując zarabiają nie tylko na własne utrzymanie, ale przyczyniają się do zamożności miasta. Kutno nadal jest atrakcyjne dla inwestorów, pojawiają się nowe firmy, które chcą tu inwestować i… pytają, czy będą tu fachowcy do pracy. I okazuje się, że z tym jest trudno. Wśród bezrobotnych są nawet osoby po studiach, ale humanistycznych czy politologicznych, a nie ma ekonomistów, inżynierów i techników.

Więc problemem jest brak rąk do pracy…

– I demografia. Problem starzejącego się społeczeństwa dotyka nie tylko Kutno, ale prawie wszystkie miasta w Polsce. Może poza dwoma – trzema największymi ośrodkami akademickimi i Rzeszowem, który przyciąga młodych ludzi z okolicznych gmin. Kutno się starzeje, Polska się starzeje i Europa się starzeje i nie ma na razie pomysłów jak ten trend odwrócić. Dlatego wszyscy zastanawiają się, jak mieszkańców u siebie zatrzymać. My także.

Co więc zrobić, by młodzi ludzie, po tym, jak wyjadą z Kutna na studia i zwiedzą trochę świata chcieli tu wrócić?

– Gdy rozmawiam z młodzieżą mówię im, że praca w Kutnie jest i będzie, więc warto wiązać swoje życie z Kutnem. Powtórzę raz jeszcze: są mieszkania, jest edukacja na dobrym poziomie, są liczne propozycje kulturalne, rekreacyjne i sportowe. Kutno znów jest miastem przemysłowym. Każdy, kto ma zawód techniczny znajdzie atrakcyjną pracę bez problemu. Proszę młodych ludzi o to, by dokonywali mądrego wyboru zawodu i zachęcam do wyboru studiów ekonomicznych i politechnicznych. Gdy słyszę, że są trudne mówię: tak, są trudne, ale najczęściej wybór trudnej drogi kształcenia powoduje, że potem życie jest łatwiejsze…

Dziękuję za rozmowę

Opublikowano w

Comments are closed, but trackbacks and pingbacks are open.