Szpital znów narzeka na brak pieniędzy

Czasy się zmieniają, starostowie i prezesi się zmieniają, a podstawowa bolączka kutnowskiego szpitala jest ciągle taka sama: za niski kontrakt. Na II półrocze 2018 roku Narodowy Fundusz Zdrowia przygotował dla Kutnowskiego Szpitala Samorządowego kontrakt w wysokości 15,3 milionów.

Zdaniem Marka Kiełczewskiego, prezes Kutnowskiego Szpitala Samorządowego, kontrakt na II półrocze powinien być wyższy o 1,8 miliona złotych.

– Czy mamy spełniać swoją rolę jako szpital czy dostosowywać się do planu finansowego? – pytał retorycznie na zwołanej konferencji prasowej  prezes Kiełczewski. – To, że kontrakt przekraczamy w niektórych aspektach wynika z zapotrzebowania społeczeństwa.Nie można być jednocześnie przedsiębiorstwem ekonomicznym i udzielać pomocy chorym.

Ale sprawa chyba jednak nie jest aż tak istotna. Bo choć dziennikarze zostali poinformowani o możliwych kłopotach finansowych placówki, temat nie jest na tyle ważny, by sprawę przekazać także radnym.

– Za tydzień będzie sesja – mówi Krzysztof Debich, starosta kutnowski. – Niedawno odbyło się wspólne posiedzenie komisji rady, na którym informowaliśmy o kontraktowaniu usług za pierwsze półrocze.

Propozycje finansowe dla szpitala wyliczane są na bazie wyników szpitala za IV kwartał 2017 roku. Zdaniem prezesa takie wyliczenia nie odpowiadają rzeczywistym potrzebom. W ciągu pierwszych 5 miesięcy 2018 roku szpital przekroczył planowane finansowanie o 2 miliony złotych tak zwanych nadwykonań.

 – I już wiemy, że za te nadwykonania nikt nam nie zapłaci – dodaje prezes Kiełczewski.

Prezes mówił także dużo, o koniecznych podwyżkach pensji dla pielęgniarek – i tu bez wątpienia ma rację, takie podwyżki są konieczne. Pielęgniarki zarabiają mało i zarząd szpitala umie to ,,trzymać twardą ręką”, jednak w stosunku do kontraktów lekarzy takiej stanowczości brakuje. Odkąd wprowadzono w Polsce system najpierw Kas chorych, a potem Narodowego Funduszu Zdrowia, dyrektorzy, a potem prezesi kutnowskiego szpitala regularnie mówili i mówią, że brakuje pieniędzy.  I, niestety, od ponad 15 lat nic się nie zmienia…

W kutnowskim szpitalu pomoc udzielana jest nie tylko mieszkańcom powiatu kutnowskiego. W ciągu 5 pierwszych miesięcy roku w placówce było leczonych około 6 tysięcy chorych z czego 497 spoza terenu powiatu. Najwięcej przyjęć spoza powiatu kutnowskiego jest na oddziale chirurgii urazowo-ortopedycznej – aż 163 osoby! Ale szpital jest od tego, żeby leczyć tych, którzy tego potrzebują i trudno mieć o to pretensje.

 – Nie zamkniemy szpitala – mówi Marek Kiełczewski. – Ale stajemy przed dylematem: albo dostosowywać się do planu finansowego i ograniczać dostępność świadczeń, albo ograniczać przyjęcia, ale na to nie pozwala nam etyka i zdrowy rozsądek.

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *