Rozpoczyna się rok pierwszy. Rok pierwszy Epoki Forda?

Pisanie felietonów proroczych nie należy do moich ulubionych zajęć. Słaba jestem w przepowiadaniu przyszłości. To, co wiadomo już teraz, to fakt, że nie będzie to rok łatwy. A jaki będzie? – to – chyba bardziej niż kiedykolwiek zależy od nas samych.

Wbrew pozorom rok 2020 był dobry. Nawet… bardzo dobry. Maski opadły. Zobaczyliśmy kto jest wilkiem, kto lisem, a kto owcą, by nie powiedzieć baranem. Zobaczyliśmy jak wielu ludzi gotowych jest samym sobie założyć kajdanki, za złudę bezpieczeństwa.
Jednak do nich mam najmniejsze pretensje. Są manipulowani przez media (wszystkie), polityków (wszystkich) i kieruje nimi przede wszystkim obezwładniający strach. Sami nie są w stanie tego zmienić.

Dużo większe pretensje mam do ,,władzy”. Tu także maski opady, a na naszym lokalnym podwórku szczególnie to widać. Samorząd powiatowy ,,abdykował” w jedynej sensownej dziedzinie, którą się zajmował – czyli w sprawie szpitala (całą resztę bowiem spokojnie mogliby ogarnąć urzędnicy bez potężnej i kosztownej ,,nadbudowy” partyjnej). Gdy tylko wojewoda wyciągnął rękę – bez walki o zdrowie mieszkańców oddano placówkę na kowidową, co spowodowało, że chorzy z bez mała 100-tysięcznego powiatu mają ewentualnie szukać miejsc leczenia w ościennych małych szpitalikach. Gdy więc powinno się powiedzieć: NIE, powiedziano TAK i… po kłopocie.

Samorząd miejski także odleciał. Wczorajsze fajerwerki dla kamieni na Placu Piłsudskiego jak zawsze wystraszyły wszystkie zwierzęta w centrum Kutna, ale też uświadomiły mi, jak może wyglądać sylwester w więzieniu. Ludzie w areszcie domowym, a ,,władza” się bawi… Miasto Kutno od kilku miesięcy stara się być liderem we wprowadzaniu ,,nowej normalności”, nachalnie kierując naszą uwagę na sprawy nie mające w tej chwili żadnego znaczenia. I nawet prowadzona od niedawna ostra akcja propagandowa pokazująca miejskie sukcesy nic tu nie pomoże.  Dziwię się tej nachalnej propagandzie, bo sukcesy są rzeczywiste, a ,,wsparcie” propagandowe może im tylko… zaszkodzić.

A co ma znaczenie? Przede wszystkim fakt, że od ponad 10 miesięcy mieszkańcy są pozbawieni opieki lekarskiej. Mnie się to w głowie nie mieści. Mój dziadek był lekarzem, leczył… och, Bóg jeden wie, z jakich chorób on ludzi nie leczył! Od ,,hiszpanki” począwszy, poprzez tyfus w kutnowskim getcie, cholerę, czerwonkę, najróżniejsze grypy… Sama pamiętam jedną z tych epidemii z przełomu lat 60 i 70, gdy drzwi do domowego gabinetu się praktycznie nie zamykały, choć dziadek starał się nie przyjmować pacjentów w domu. Jednak był lekarzem i gdy taka była potrzeba to po prostu leczył. Nigdy nie chował się przed chorymi. Dziadek był także pierwszym w Kutnie dyrektorem sanepidu, w czasach, kiedy mnie jeszcze na świecie nie było. Dzięki temu inaczej patrzę na epidemię.

Liczyłam, że samorząd miejski wesprze mieszkańców w wykazywaniu prawnych absurdów obostrzeń wprowadzanych przez rząd warszawski. Nie chodzi mi o namawianie do ich nieprzestrzegania – wystarczyłoby powiedzieć, że są bezprawne. Reszta należy do każdego z nas. Ale nie – obiecana przez premiera Morawieckiego ,,nowa normalność” padła tu na podatny grunt. Wpisuje się w to także zachęta do szczepień, jaka płynie od samorządu miejskiego – takie apele są możliwe tylko wtedy, gdy władze miasta wezmą odpowiedzialność (prawną i finansową) za ewentualne skutki uboczne… Oczywiście, wszyscy mamy nadzieję, że skutków ubocznych nie będzie, ale amerykańskie CDC oficjalnie podaje, że jest ich około 3% ( z oficjalnymi danymi amerykańskiego CDC można zapoznać się TUTAJ – KLIK  – po angielsku).

Najsmutniejszym obrazkiem w 2020 roku jaki widziałam  w  Kutnie było Święto Róży, a w zasadzie ta jego część, gdy można było wejść na teren Willi Troczewskiego tylko po spryskaniu rąk CZYMŚ. Nie wiem czym… Przy wejściowej furtce stał ochroniarz z czarną dużą nieoznakowaną butelką. Ludzie pokornie wyciągali ręce nie próbując nawet dowiedzieć się co jest w środku. Ja nie weszłam…

Jaki więc będzie rok 2021?
Na pewno trudny. Kto ma nadzieję, że 18 stycznia zakończą się obostrzenia – ten się myli. Kto mówi: dobrze, że rząd niszczy tych prywaciarzy… w kolejnych miesiącach zrozumie, że na ,,prywaciarzach” się nie skończy – rząd wyciągnie ręce nie tylko po hotele i restauracje, ale także po domy, mieszkania, gospodarstwa i każdą naszą własność. Od 1 stycznia wprowadzonych jest wiele orwellowskich opłat, rośnie też uchwalona przez radę miasta stawka za wywóz śmieci. Jak to pisał Orwell: wojna to pokój. Wolność to niewola. Podatek to opłata… a nie, to ostatnie to akurat Mateusz Morawiecki. Decyzje rządu od połowy 2020 roku są bardzo przewidywalne, choć wskazuje to na fakt, że cel tych decyzji jest zupełnie inny niż oficjalnie podawany.
W tym samym czasie minister finansów wydaje rozporządzenie zwalniające zachodnie banki działające w Polsce z podatku dochodowego na najbliższe 4 lata.
Opozycji nie ma. Lewica krzycząca w sprawie aborcji: MOJE ciało – MOJA sprawa, w sprawie szczepionek mówi: TWOJE ciało – MOJA sprawa. Szykowana od roku żółta podmianka na arenie politycznej niczym się nie różni od tego co jest…

Ale… oprócz polityków jesteśmy także MY.
Co prawda propaganda kwitnie, ale to od nas zależy jak długo będziemy dawać się okłamywać i jak długo będziemy chcieli być okłamywani. Jeśli zdecydujemy, że chcemy żyć tak dalej, to znaczy, że rozpoczyna się właśnie pierwszy rok Epoki Forda. To, oczywiście, odwołanie do Orwella. Nie pierwsze i na pewno nie ostatnie.

A jeśli nie?
Wtedy to, co wydarzy się w 2021 roku zależy tylko od nas. I właśnie tego Państwu i sobie życzę!

Beata Kozłowska

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *