PUP ściga wierzycieli
– nieskutecznie!

PUP ściga wierzycieli
Zawinił beneficjent, bo nie wywiązał się z umowy – mówi Zdzisław Trawczyński

Dziś ma się odbyć kolejne posiedzenie Powiatowej Rady Rynku Pracy. Podczas narady stanąć mają sprawy siedmiu wierzycieli, którzy nie rozliczyli się z Powiatowym Urzędem Pracy.

 – Będziemy rozważać sytuację aż w siedmiu sprawach windykacyjnych – mówi Zdzisław Trawczyński, wicestarosta i przewodniczący rady rynku pracy. – Chodzi o sprawy związane z wzięciem pieniędzy przez beneficjentów na rozpoczęcie działalności gospodarczej lub na ,,alternatywne źródła pracy”, którzy nie wypełnili umowy i powinni zwracać pieniądze.

Jednak to wcale nie jest łatwe. O dofinansowania często starają się osoby, które same pieniędzy nie mają. Gdy biznes nie wypali – zostają tylko kłopoty.

 – Czasem są to sprawy losowe – przyznaje Zdzisław Trawczyński. – Często nie ma jak tych pieniędzy ściągnąć. Ktoś wziął pieniądze na otwarcie masarni, biznes się nie udał, zakład upadł, nawet majątku już nie ma. A pieniądze trzeba zwrócić.

Jak mówi wicestarosta Trawczyński, rada czasem podejmuje decyzję, o możliwości umorzenia. Z tymi decyzjami nie chce się godzić dyrektor PUP – bo może być posądzona o niegospodarność. Beneficjent – wierzyciel pisze prośbę do wojewody, sprawa ponownie wraca do rady rynku pracy i tak się to w kółko jakoś kręci.

 – Kto ponosi winę w takich przypadkach? – pytał radny Konrad Kłopotowski.

 – Beneficjent, bo nie wywiązał się z umowy – odpowiedział bez wahania Zdzisław Trawczyński.

Sprawa jednak nie jest wcale taka prosta.

Sama rozważałam pół roku temu złożenie wniosku o dofinansowanie rozpoczęcia działalności gospodarczej – ale w chwili, gdy byłam ,,dogadana” z kontrahentem wniosku złożyć nie mogłam – nawet nie mogłam pobrać druku! Okazało się, że osoba bezrobotna, która stara się o takie dofinansowanie, musi rozpocząć działalność nie wtedy, kiedy ma umówioną współpracę z innymi podmiotami, ale wtedy, kiedy to wynika z terminów dogodnych dla PUP!

Najczęściej jest to – szczerze mówiąc – wielka lipa. Znam wiele osób, które wzięły pieniądze na rozpoczęcie działalności i po obowiązkowym czasie prowadzenia firmy działalność szybciutko zlikwidowały. Znam też osoby, które znalazły firmy z którymi współpracują, wsparcia nie dostały i… działają wiele lat.

Nie jest to wina PUP. Takie są przepisy. Ale życie podpowiada, że jeśli ktoś może otworzyć działalność gospodarczą w czasie wygodnym dla urzędu – to najczęściej odbębnia obowiązek i znika z rynku. Niestety, przepisy prawa układają urzędnicy, którzy nie mają pojęcia o rynku, a nie mali przedsiębiorcy.

PUP ściga wierzycieli
PUP ściga wierzycieli

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *