Pracownia miast: jak zatrzymać młodych w mieście?

Pracownia miast to cykl spotkań dziennikarzy Gazety Wyborczej z samorządowcami z 19 już miast. Dzisiejsze spotkanie w Kutnie było niezwykle ciekawe, bo – jak się okazało – większość miast ma podobne problemy.

Problem numer 1 to fakt, że młodzi ludzie wyjeżdżają z małych miast na studia i już w rodzinne strony nie wracają. Problem numer 2 to coraz większy odsetek mieszkańców w wieku poprodukcyjnym – w Kutnie jest on wyjątkowo wysoki. Jest jeszcze problem numer 3 – niska dzietność, powodująca ujemny przyrost naturalny. Oznacza to, że małe i średnie miasta naturalnie się wyludniają.

Spotkanie otworzyli Katarzyna Owczarek i Zbigniew Burzyński

Do dyskusji zaproszono samorządowców z miast, którym się udało. Mają prężne strefy przemysłowe i… zaczyna brakować rąk do pracy. Bo, choć praca jest najważniejsza, to wszystkich potrzeb nie załatwia. Pracownia miast w Kutnie pokazała, że w wielu miejscach jest podobnie.

 – Oczekiwania młodych są nieco inne niż reszty mieszkańców, przede wszystkim chodzi tu o koncerty disco polo, ewentualnie muzyki pop, ale innej muzyki to już raczej nie – mówił Zbigniew Burzyński, prezydent Kutna. – Podczas wczorajszych warsztatów młodzi ludzie skarżyli się, że nie znają oferty kulturalnej. Biuletyny informacyjne są. A czy młodzi są zainteresowana? Chyba nie za bardzo. Żyją czasem w trochę innym świecie. Natomiast mam wrażenie, że mamy tu taki kłopot społeczny, że duża część mieszkańców nie do końca się z Kutnem utożsamia. Ich rodzice przyjechali tu do pracy 30-40 lat temu, ale nie mają tu korzeni. Wtedy łatwiej się wyjeżdża. Wiem, że jest postulat utworzenia rady młodych, ale specyfika miasta powoduje, że potrzebna jest także rada seniorów.

Zbigniew Wdowiak, wiceprezydent Kutna przedstawił przeszłość, teraźniejszość i.. przyszłość Kutna

Wnioski prezydenta Burzyńskiego wzmocnił dr Cezary Trutkowski z Uniwersytetu Warszawskiego.

 – Dwa razy robiłem badania w Kutnie, jest znaczny wzrost zadowolenia mieszkańców z jakości życia w mieście – mówił dr Trutkowski. – Problemem jest natomiast to, że jest w Kutnie jeden z niższych wskaźników kapitału społecznego.

O tym, że potrzeby mieszkańców zmieniają się wraz z wiekiem mówił prof. Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego.

 – Jeśli zapytamy nastolatka, co dla niego jest najważniejsze – odpowie, że możliwość spotkania się z rówieśnikami – mówił prof. Szukalski. – Dla 30-latka najważniejsza będzie dobra edukacja jego dzieci. Dla najstarszych mieszkańców – przyjazne otoczenie, równe chodniki, bo to wtedy jest najważniejsze.

Miejsc wolnych na sali nie było…

Jak mówił profesor Szukalski, dużo miast ma problem z wyludnianiem się. Jednym z powodów jest też to, że mieszkańcy, gdy postanowią wybudować dom kupują działkę w pobliżu miasta.

 – Wtedy mieszkają i płacą podatki w podmiejskiej gminie, ale mają wymagania względem prezydenta pobliskiego miasta, bo tam pracują i tam uczą się ich dzieci – mówił Marek Materek, prezydent Starachowic. – Miasta tracą mieszkańców i rozlewają się wpływem poza swoje granice.

Jak mówi prof. Szukalski, dużo miast ma problem z wyludnianiem się.

– Gdyby zapytać 16-17 latków o poziom bezrobocia w ich mieście nie będą potrafili tego powiedzieć, bo ich to nie interesuje – dodał prof. Piotr Szukalski. – Oni podejmują decyzje życiowe dla nas często w sposób irracjonalny, ,,nie mając pełnych danych” o tym, co będzie dla nich ważne za kilka lat.

Janusz Szewczak, ekspert Związku Miast Polskich wskazał na jeszcze inne zagrożenia.

 – Lokalna społeczność nie jest beneficjentem podatku od nieruchomości -mówił Janusz Szewczuk. – W blokowiskach nie ma miejsca na rodzinę wielopokoleniową. Tradycje proletariackie są utrwalane przez pracę w fabrykach. W miastach potrzebna jest innowacyjna gospodarka wytwarzająca lokalne elity. Pomimo tego, że w Kutnie jest strefa ekonomiczna, nadal każdego dnia 5 tysięcy ludzi wyjeżdża stąd codziennie do pracy. Gdzie? Najczęściej do Warszawy.

Dlatego zdaniem Janusza Szewczuka musi nastąpić rozwój jakościowy: miejsc pracy i społeczeństwa.

40% osób wyjeżdżających z miasta to osoby w wielu 18-24 lata. Wskaźnik dzietności dla Kutna jest poniżej średniej – wynosi tylko 1,2 – mówił Janusz Szewczuk

– Mamy katastrofę demograficzną – mówi ekspert Związku Miast Polskich. – 40% osób wyjeżdżających z miasta to osoby w wielu 18-24 lata. Wskaźnik dzietności dla Kutna jest poniżej średniej – wynosi tylko 1,2. Jeśli nie wytworzymy lokalnych elit – nie utrzymamy tego, co mamy. Na co warto postawić? Choćby na kształcenie zawodowe. Teraz kształcimy młodych dla emigracji. Nie budujemy etosu lokalnych zawodów. Ukraińcy nie wypełnią tej luki, która powstała w mieście. Musimy młodym ludziom pokazać, że jest sens bycia lokalnym inżynierem, prawnikiem czy nawet dobrym szewcem. To ma być alternatywa dla proletariackości blokowisk i dużych zakładów przemysłowych.

Jak więc w Kutnie zatrzymać młodych? Sprawa na pewno będzie jeszcze wiele razy powracać. Ale dzisiejsza dyskusja to dobry moment, żeby zacząć mówić nie tylko o znanych już sprawach, ale i tych zupełnie nowych wątkach, które w dyskusji się pojawiły. W latach 70. ubiegłego wieku Kutno miało niecałe 30 tysięcy mieszkańców. Jeśli nic się nie zmieni, za 15-20 lat będzie miało znów tyle samo… Co więc robić? Może dobrym podsumowaniem są słowa prowadzącego dyskusję dziennikarza Gazety Wyborczej Szymona Bujalskiego: koniec lania betonu – trzeba inwestować w ludzi.

 

 

Komentarze

komentarze

Opublikowano w

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *