Odpustowe
obwarzanki

odpustowe obwarzanki
Odpustowe obwarzanki

Dziś mogą być z miodem lub na śmietance. Zdarzają się też ptysiowe. Kiedyś był tylko jeden rodzaj i można je było kupić tylko na odpuście. Obwarzanki.

Wszyscy je lubiliśmy, choć każdy jadł je inaczej. Pamiętam, jak mój dziadek smarował je lekko masłem, ja lubiłam takie zakalcowate, a moja mama wręcz przeciwne, wyrośnięte typu ,,pszczółka”…

 – Są naprawdę świeże – zachęcała dziś pani Katarzyna na jednym ze straganów. – Robione bez drożdży, z twardą skórką, ale wewnątrz miękkie. Tylko mąka, jaja i cukier. Obwarzane, bo wrzucane na wrzątek, a potem podpiekane. Pyszne!

Dziś pogoda nie dopisała, dlatego też straganiarze na Placu Wolności narzekali na słabe obroty. Nieczęsto jest jesień w dniu imienin Wawrzyńca. Ale… obwarzanków nie brakowało. Deszcz przegonił kupujących i wystraszył niektórych straganiarzy, którzy pakowali swoje plastikowe skarby.

Dla mnie odpustowe stragany to przede wszystkim powrót do beztroskich lat dzieciństwa. Warto do nich wracać choć na chwilę tak często, jak się tylko da.

o2 o3 o4 o5 o6 o7 o8 o9 o10

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *