W bibliotece o białych plamach historii…

Viktor Horváth, węgierski prozaik był w piątkowy wieczór gościem w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Kutnie. Do Kutna przyjechała także Anna Butrym, tłumaczka literatury węgierskiej.

Spotkanie było okazją do porozmawiania o najnowszej książce Horvátha ,,Mój czołg”, która oparta jest o wydarzenia w Czechosłowacji w 1968 roku.

– Książka ukazuje się w ramach projektu realizowanego przez nasze wydawnictwo Książkowe Klimaty – mówiła Kama Buchalska, która prowadziła rozmowę z gośćmi. – Projekt zakłada, że jedna książka ukazuje się w tym samym roku we wszystkich krajach Grupy Wyszehradzkiej. W tym roku tą książką jest właśnie ,,Mój czołg” Viktora Horvátha.

Autor, wraz z tłumaczką przyjechali do Kutna prosto z wrocławskich targów książki. ,,Mój czołg” jest o tyle interesujący, że mówi o sprawach, które w polskiej literaturze są ,,białą plamą” – o stłumieniu Praskiej Wiosny w 1968 roku.

– Dla Węgrów sprawa jest o tyle trudna, że choć Związek Radziecki mógł sobie poradzić sam ze stłumieniem czechosłowackiej rewolucji, to jednak wezwał ,,bratnią pomoc” z państw socjalistycznych – mówił Viktor Horváth. – Węgrzy mieli pacyfikować ludność częściowo pochodzenia węgierskiego, bo tereny Słowacji w dużej mierze zamieszkane były i są przez osoby pochodzenia węgierskiego.

Książka oparta jest na prawdziwych zdarzeniach.

– Niebagatelną rolę w tym, jaki jest odbiór powieści ma także praca tłumacza – mówił autor, który także zajmuje się przekładem tekstów na język węgierski. – Tłumacz może przestawić powieść gorzej, niż zrobił to autor, tak samo dobrze lub nawet lepiej niż autor.

Tłumaczką ,,Mojego czołgu” jest Anna Butrym, tłumaczka młodego pokolenia, która także popularyzuje kulturę węgierską w Polsce. Tłumaczyła także poprzednią wydaną w Polsce książkę Horvátha ,,Tureckie lustro”.  Pani Anna mówiła sporo o – często trudnej pracy tłumacza, zwłaszcza, jeśli autor – tak jak Viktor Horváth lubi wplatać wierszowane fragmenty do swoich powieści.

Czytelnicy, dla których była to może jedyna okazja, by zetknąć się z literaturą węgierską ,,na żywo” nie zawiedli. Szkoda jednak, że w tym samym czasie odbywała się promocja kolejnego tomy Kutnowskiego Słownika Biograficznego, bo zdecydowanie warto było tego wieczoru spędzić czas z Viktorem Horváthem i Anną Butrym. Pomimo wzajemnego szacunku, bliskości i przyjaźni Węgry są dla większości z nas krajem zupełnie nieznanym i… wygląda na to, że tak pozostanie.

 

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *